Metropolitan Opera kłania się koronie

Fot. Metropolitan Opera

23 września na facebookowym profilu The Metropolitan Opera pojawił się post, który już po chwili odbił się szerokim echem w internetowym muzycznym świecie. Sezon 2020/2021 w najsłynniejszej operze świata został odwołany, a dyrekcja swoją decyzję podparła troską o zdrowie i bezpieczeństwo zarówno pracowników Met, jak i widzów.

Podczas gdy na wyciemnionej scenie królować będzie widmo COVID-19, na stronie internetowej Metropolitan w ramach Nightly Opera Streams będzie można oglądać retransmisje spektakli.

Decyzja podyktowana względami bezpieczeństwa jest bez wątpienia stratą nie tylko dla sztuki, ale też dla ludzi, którzy tę sztukę czynią dostępną dla zwykłych śmiertelników. To przecież dzięki całemu zapleczu pracowników możemy oglądać efekt, jakim jest przedstawienie. Począwszy od administracji, przez wszystkie działy techniczne, kostiumografów, krawcowe, szewców, korepetytorów, chórzystów, orkiestrę… a skończywszy na wszystkich, których nie sposób tu wymienić – tych ludzi czeka teraz rok przerwy od regularnej pracy zarobkowej.

Koronawirus bierze więc za jeńców nie tylko chorych, ale też – a może przede wszystkim? – tych, którzy wciąż są zdolni do wykonywania swojej pracy. Pracy, która daje części społeczeństwa poczucie stałości i normalnego życia w tej pandemicznej rzeczywistości; przecież nagłe zamknięcie opery, filharmonii, teatru to rzecz niespotykana, to scenariusz, jakiego za mojego życia nie przewidziałam, bo i przewidzieć było nie sposób. Scenariusz, bez mała, wojenny. COVID-19 rozszerza więc swoje manewry i zaczyna zbierać żniwo na polach Sztuki.

Na pocieszenie widzom zdruzgotanym wiadomością o odwołaniu sezonu Metropolitan Opera udostępniło program na sezon kolejny – 2021/2022. Jak wtedy będzie wyglądał świat nikt nie wie, ale dobrze jest trzymać się pewności, że będziemy mogli usłyszeć Aleksandrę Kurzak w takich produkcjach jak Tosca i La Boheme. To w końcu pewność, że za jakiś czas, może już niezbyt odległy, życie wróci na swoje dawne tory i będzie można znów cieszyć się spektaklami i koncertami w ich pełnej krasie, bez maseczek na twarzach i w sali pełnej ludzi.Można jedynie zgadywać kiedy (a w pesymistycznej wersji: „czy?”) taki moment nadejdzie, a w tak zwanym międzyczasie należy korzystać z platform streamingowych, na których Met udostępniać będzie swoje retransmisje.

ZOBACZ:  Książę Kapota x Avi - LeLeLe. Utwór promujący film "Asymetria"

Jeśli ktoś woli jednak koncerty przeżywać w realnej rzeczywistości, to warto przestudiować repertuar polskich placówek kultury. Z doświadczenia ostatnich kilku koncertów w stolicy wiem, że zarówno w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, jak i w warszawskiej Filharmonii są zachowane standardy bezpieczeństwa i można być spokojnym o swoje zdrowie (nie przypuszczałam, że zatęsknię za rozlegającym się podczas każdej pauzy kaszlem na widowni). FN zachowując ostrożność udostępniła program tylko do grudnia – co będzie dalej zależy od sytuacji, jaka zastanie nas w nowym roku. Duża liczba polskich teatrów i filharmonii nie zwalnia jednak tempa i stara się zapewnić słuchaczom możliwość wysłuchania koncertów na żywo, a jednocześnie sięga po nowe metody i udostępnia transmisje online.

Zamieszanie związane z pandemią wytrąciło z równowagi praktycznie cały świat, i choć wydawałoby się, że są rzeczy, które są niezmienne, to właśnie teraz, w erze COVID-19, przekonujemy się o ich kruchości. Nieważne, czy to etat, studia, wizyta u lekarza, czy zawsze otwarty sklep osiedlowy – wszystkie dziedziny życia podporządkowały się wirusowi. Jak dowiedzieliśmy się ostatnio, nie ominęło to nawet Metropolitan Opera – najwyższa forma sztuki operowej musiała ugiąć kolana przed koronawirusem, opuścić kurtynę i rzucić „do zobaczenia za rok”.

UDOSTĘPNIJ:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Chcemy poznać Twoją opinię na ten temat, zostaw komentarzx