Film „Benedetta” – czy na pewno aż tak kontrowersyjny?

Film Benedetta
Fot. mat. prasowy

Nowy film jednej z największych legend światowego kina Paula Verhoevena („Nagi instynkt”, „Żołnierze kosmosu”, „Pamięć absolutna”) doczekał się drugiej, ugrzecznionej wersji plakatu. „Benedetta” od swojej światowej premiery w Cannes wzbudza także niemałe kontrowersje nad Wisłą. Czy słusznie?

Film Verhoevena oparty jest niemal w 100% na prawdziwej historii, która na dodatek została zbadana przez naukowczynię i opisana w książce, która doczekała się publikacji. „Benedetta” jest świetnie napisanym, charyzmatycznie zagranym, z rozmachem zrealizowanym epickim kinem biograficzno-religijno-społecznym, z pogłębionym studium postaci osób duchownych, tak kobiet, jak i mężczyzn. A reżyser kolejny raz stanął na wysokości zadania.

Film Benedetta
Polski plakat filmu „Benedetta” | Film „Benedetta”

Najnowszy film legendy światowego kina i jednego z największych skandalistów Paula Verhoevena, powstał na podstawie książki Judith C. Brown: „Immodest Acts: The Life of a Lesbian Nun in Renaissance Italy”. Historyczka natknęła się na te informacje we florenckich archiwach, gdzie znalazła zapis procesu zakonnicy, który miał miejsce 400 lat temu. Procesu zakonnicy, przeoryszy zakonu, która w swojej społeczności zdobyła niebagatelny posłuch – tylko sobie znanymi metodami – zarówno pośród swoich współsióstr, jak i całej Pescii. To ona zamykała i otwierała bramy miasta, nawet dla nuncjusza papieskiego.

Procesu kobiety, która w starciu z kościołem instytucjonalnym w osobie nuncjusza papieskiego nie dość, że nie spłonęła na stosie pomimo grzechu Sodomitów – podwakroć grzesznego, bo popełnionego przez kobiety – ale po owym pamiętnym procesie lesbijskim – do dziś uznawanym za jedyny udokumentowany w historii Kościoła Katolickiego – przez kilka dekad żyła w tym samym zakonie, już nie jako przeorysza, ale jako osoba konsekrowana. Procesu kobiety, która współżyła seksualnie z inną kobietą. W XVII wieku. W zakonie Teatynek.

Dlaczego nie spalono grzesznicy na stosie jak czyniono w tak wielu innych, popartych jedynie podejrzeniami, przypadkach?

To jedno z pytań, które mogło zainspirować Paula Verhoevena do nakręcenia „Benedetty”. Verhoeven zna się doskonale na kinie komercyjnym, bo z powodzeniem robił kasowe kino w Hollywood – „Nagi instynkt”, „RoboCop”, „Żołnierze kosmosu”, „Pamięć absolutna”. Jego najnowszy film „Benedetta” jest również w swej klasie wyjątkowy, dlatego, że opowiada historię, która naprawdę miała miejsce. W sposób równie niejednoznaczny, jak na to wskazują źródła historyczne.

ZOBACZ:  Niezwykły projekt Macieja Stuhra! Filmowe miniaStuhrki - Premiera DVD już 3 grudnia 2020!

Trudno bowiem stwierdzić czy Benedetta była chora psychicznie, a jej wizje były projekcjami jej zachcianek. Czy jako przeorysza była manipulatorką tak doskonałą, że owinęła sobie wokół palca nie tylko ciemny lud Pescii, który się do niej modlił jeszcze za jej życia, ale także świeckie władze miasta, a nawet przedstawicieli hierarchii Kościoła tamtych czasów?

Na te pytania nie odpowiedziano przed 400 laty. Ale nawet wtedy nie zdecydowano się unicestwić Benedetty, która przecież mogła okazać się Świętą zesłaną przez Boga samego, by uchronić Pescię przed zagładą pandemii dżumy.

Jak bardzo wtedy przejmowano się tym, że przeorysza Benedetta sypia z inną zakonnicą? Z faktów historycznych wynika, że nie aż tak bardzo, jak dziś. 400 lat temu widziano, że wszędzie dokoła umierają ludzie setkami na dżumę. A ci, którym Benedetta powiedziała, że Jezus ich oszczędzi, przeżyli zdrowi.

Film „Benedetta”

Jak dyskutować z tymi faktami? Może zadziałał lockdown, który Benedetta zarządziła? Może faktycznie wiara góry przenosi – w tym wypadku chroni przed pandemią? Być może powiedziała sobie: „co mam do stracenia? Powiem ludziom, że nie umrą, jeśli będą mnie słuchać i zobaczymy, co będzie?”. Co miała do zyskania? Wszystko, co do tamtej pory było zarezerwowane tylko dla mężczyzn. Władzę, autorytet, swobodę seksualną, wikt i opierunek, uwielbienie tłumów. Co do stracenia? Życie. Gdzie tu kontrowersja? „Benedetta” Paula Verhoevena w kinach od 7 stycznia.

UDOSTĘPNIJ:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Chcemy poznać Twoją opinię na ten temat, zostaw komentarzx